Jakub Kiwior to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich obrońców swojego pokolenia. Urodzony 15 lutego 2000 roku w Tychach, przeszedł nietypową drogę na szczyt, a jego zarobki i majątek od lat rozpalają wyobraźnię kibiców śledzących kariery reprezentantów Polski grających za granicą.
Zanim przejdziemy do konkretnych liczb, warto zaznaczyć, że pensja piłkarza to tylko część układanki. Do tego dochodzą premie, kontrakty reklamowe oraz rosnąca wartość rynkowa, która przez lata potrafi zamienić utalentowanego juniora w prawdziwego milionera z zapleczem finansowym na całe życie.
Ile Jakub Kiwior zarabia dzisiaj?
Po definitywnym przejściu do FC Porto Polak zarabia sporo, choć nie należy do finansowej czołówki ligi portugalskiej. Według portalu Capology, Kiwior ma zagwarantowaną pensję szacowaną na około 3,47 mln euro brutto w sezonie, a jego umowa z Porto pierwotnie miała wygasać w połowie 2026 roku.
Serwis AiScore podaje z kolei nieco inne dane oparte na tygodniówce. Według tego portalu w barwach FC Porto Kiwior inkasuje około 57 602 funtów tygodniowo, co daje mniej więcej 2,9 mln funtów rocznie. Różnice wynikają z odmiennych metod przeliczania pensji brutto oraz kursów walut stosowanych przez oba serwisy.
Warto dodać, że tego typu rozbieżności są zupełnie normalne w świecie piłki. Kluby rzadko ujawniają dokładne warunki umów, więc analitycy opierają się na przeciekach oraz własnych wyliczeniach. Rzeczywista kwota, jaka trafia na konto Polaka, po odliczeniu podatków i prowizji, może się od tych szacunków różnić.
Zarobki w czasach gry dla Arsenalu
Finansowa historia Polaka nabrała rozpędu w styczniu 2023 roku, gdy trafił na Emirates Stadium. Włoski dziennikarz Nicolò Schira informował wówczas, że Kiwior będzie zarabiał w Arsenalu około 50 tysięcy funtów tygodniowo, co rocznie dawało 2,5 miliona funtów, czyli w przeliczeniu mniej więcej 12 milionów złotych.
Nawet przy tak sporej podwyżce Polak pozostawał daleko od najlepiej opłacanych gwiazd. Serwis Interia pisał, że na podobnym poziomie w Arsenalu zarabiał wtedy William Saliba, podczas gdy największą tygodniówkę pobierał Gabriel Jesus z 265 tysiącami funtów, a na podium byli jeszcze Thomas Partey oraz Ołeksandr Zinczenko.
Ta różnica dobrze pokazuje, jak duże są dysproporcje wewnątrz jednej drużyny. Kiwior przychodził do Londynu jako obiecujący, ale wciąż mało doświadczony obrońca, dlatego jego pensja odpowiadała roli rezerwowego. Z czasem, wraz z rosnącą liczbą występów i zaufaniem trenera, jego pozycja w klubie stopniowo się umacniała.
Wartość rynkowa i wielki transfer do Porto
Prawdziwym motorem majątku Kiwiora jest jego wartość rynkowa, bo to ona przekłada się na wysokość kolejnych kontraktów i premii transferowych. Serwis Soccerway wyceniał ją w przedziale około 26,8 miliona euro, co lokuje go w gronie najcenniejszych polskich obrońców na rynku.
Przenosiny z Londynu do Portugalii przypieczętowano wiosną 2026 roku. Jak podał portal Arseblog, Porto pozyskało Kiwiora na stałe za początkową kwotę 17 milionów euro, z bonusami sięgającymi 5 milionów, a Arsenal miał otrzymać dodatkowe 2 miliony z ewentualnego przyszłego transferu.
Taki układ pokazuje, że angielski klub zabezpieczył swoje interesy na przyszłość. Dodatkowe procenty od kolejnej sprzedaży to popularny zapis, który pozwala pierwotnemu właścicielowi karty zawodnika zarobić jeszcze raz, jeśli piłkarz będzie się dalej rozwijał i przyciągnie zainteresowanie bogatszych europejskich klubów.
Klauzula odstępnego i kontrakt do 2030 roku
Najciekawszym elementem umowy z Porto jest zabezpieczenie na przyszłość. Portal Goal.pl informował, że Polak związał się z klubem do 2030 roku, a w jego kontrakcie zapisano klauzulę odstępnego w wysokości aż 70 milionów euro. Taka kwota stawia go w roli jednego z najcenniejszych zawodników drużyny.
Wysoka klauzula to dla piłkarza świetna wiadomość finansowa. Oznacza, że w razie zainteresowania ze strony bogatszych klubów Porto będzie oczekiwać sowitej zapłaty, a sam Kiwior przy każdym takim ruchu mógłby liczyć na jeszcze korzystniejsze warunki oraz premię za lojalność wobec obecnego pracodawcy.
Długi kontrakt daje też stabilność, która w piłce nożnej bywa na wagę złota. Obrońca nie musi martwić się o najbliższe lata, może spokojnie skupić się na grze, a klub zyskuje pewność, że nie straci go za darmo. To układ korzystny dla obu stron negocjacji.
Sukcesy sportowe, które budują majątek
Trofea to nie tylko prestiż, ale też realne pieniądze w postaci premii za mistrzostwo i awans do prestiżowych rozgrywek. Według serwisu FotMob Kiwior zdobył w karierze sześć tytułów, w tym mistrzostwo Ligi Portugal w sezonie 2025/2026 z FC Porto oraz kilka trofeów w barwach Arsenalu.
Portal Interia podkreślał, jak nietypowo potoczyła się jego droga na szczyt. Kiwior po pobycie w akademii Anderlechtu wyjechał na Słowację, gdzie w barwach Żeleziarne Podbrezova szybko zrobił furorę, co zaowocowało transferem do Spezii, a dobra reputacja w Serie A sprawiła, że sięgnął po niego Arsenal.
Ta droga pokazuje, że nie zawsze najkrótsza ścieżka prowadzi do celu. Wielu polskich talentów utyka na etapie akademii, tymczasem Kiwior odważnie postawił na mniej oczywisty kierunek. Gra na Słowacji dała mu regularne minuty, pewność siebie i solidne podstawy, które zaprocentowały w kolejnych klubach.
Ile realnie może być wart Kiwior?
Choć dokładny majątek piłkarza nie jest publicznie znany, można pokusić się o rozsądne szacunki. Sumując pensje z ostatnich sezonów w Spezii, Arsenalu i Porto, gdzie AiScore wskazuje na wynagrodzenia rzędu 3 milionów funtów rocznie w Anglii, jego zgromadzone dochody z gry idą w kilkadziesiąt milionów złotych.
Do tego dochodzą wpływy z reklam, praw wizerunkowych oraz odsetek od inwestycji, które zawodowi piłkarze zwykle lokują w nieruchomościach i bezpiecznych instrumentach. Choć w polskich mediach nie opisano konkretnych zakupów Kiwiora, jego stabilny kontrakt do 2030 roku daje mu komfort finansowy na wiele kolejnych lat.
Warto pamiętać, że wartość Polaka może dalej rosnąć. Solidne występy w Lidze Mistrzów oraz w reprezentacji Polski, w której barwach rozegrał dziesiątki spotkań, potrafią w krótkim czasie znacząco podnieść jego cenę, a wraz z nią wysokość przyszłych kontraktów i majątek gromadzony przez całą karierę.
Jego finansowa droga przypomina pod tym względem historie innych reprezentantów grających za granicą, takich jak Jan Bednarek czy bramkarz kadry Wojciech Szczęsny, których zarobki również budzą duże zainteresowanie kibiców.

