Erling Haaland to jedno z tych nazwisk, które w świecie piłki nożnej znaczy dziś dosłownie wszystko. Norweski napastnik Manchesteru City zamienił swój talent na góry pieniędzy, a wielu kibiców zadaje sobie pytanie, ile właściwie zarabia człowiek, który strzela bramki niemal na każdym kroku.

Odpowiedź jest równie imponująca jak jego statystyki na boisku. Kontrakty, premie, umowy sponsorskie i coraz szerszy portfel inwestycji sprawiają, że Haaland należy do najlepiej opłacanych sportowców świata. Przyjrzyjmy się dokładnie, skąd pochodzą te ogromne kwoty i jak wygląda jego majątek.

Kim jest Erling Haaland?

Norweg urodził się w 2000 roku jako syn Alfa-Inge Haalanda, byłego pomocnika Premier League, więc futbol miał we krwi od dziecka. Zaczynał w Red Bull Salzburg w 2019 roku, później trafił do Borussii Dortmund w 2020 roku, a rozpoznawalną twarzą stał się po przenosinach do Manchesteru City w 2022 roku.

Od tamtej pory jego kariera przypomina lawinę sukcesów. Haaland wygrał wiele tytułów Premier League, pomógł drużynie zdobyć pierwsze w historii trofeum Ligi Mistrzów, pobił rekord strzelecki jednego sezonu i sięgnął po Złoty But. Jego skuteczność zdefiniowała współczesny futbol.

Jego droga na szczyt nie była jednak przypadkowa. Już jako nastolatek imponował warunkami fizycznymi, szybkością i instynktem bramkarskim, który trudno wyuczyć. Trenerzy szybko zauważyli, że mają do czynienia z zawodnikiem wyjątkowym, a każdy kolejny klub jedynie potwierdzał, jak wielki drzemie w nim potencjał.

Ile zarabia Haaland w Manchesterze City?

Sercem jego majątku pozostaje kontrakt z angielskim klubem. Podstawowa pensja Haalanda w Manchesterze City wynosi 525 000 funtów tygodniowo, co daje 27,3 miliona funtów rocznie, czyli w dolarach mniej więcej 37 milionów rocznie przed premiami i prawami do wizerunku.

Umowa została zawarta w styczniu 2025 roku i to jeden z najbardziej niezwykłych ruchów w historii ligi. To dziewięcioipółletni kontrakt biegnący do czerwca 2034 roku, najdłuższy w historii Premier League, płacący 525 000 funtów tygodniowo w podstawie i mogący sięgać 875 000 funtów tygodniowo po uruchomieniu premii bramkowych.

Tak długi kontrakt to sygnał, jak bardzo klub wierzy w swojego napastnika. Zabezpiecza on obie strony na lata, dając Haalandowi stabilność, a Manchesterowi City pewność, że jego największa gwiazda nie odejdzie za darmo. W świecie ciągłych transferów taka umowa to prawdziwa rzadkość.

Premie, które robią różnicę

To właśnie system premii czyni ten kontrakt tak wyjątkowym. Umowa Haalanda słynie w świecie piłki z hojnych i łatwo osiągalnych bonusów, dzięki którym jego rzeczywista wypłata rośnie do około 850 000-900 000 funtów tygodniowo, czyli mniej więcej 1,1-1,15 miliona dolarów tygodniowo, co daje około 60 milionów dolarów rocznie.

Konstrukcja tych premii jest sprytnie dopasowana do jego stylu gry. Ponieważ Haaland niemal co mecz trafia do siatki, bonusy za strzelone bramki uruchamiają się praktycznie automatycznie. Dla zawodnika o takiej skuteczności to nie odległy cel, lecz przewidywalny, regularnie osiągany element cotygodniowej wypłaty.

Warto pamiętać, że tak wysokie zarobki mają swoje uzasadnienie. Haaland jest najlepiej opłacanym zawodnikiem Premier League i piątym najlepiej zarabiającym piłkarzem grającym na mistrzostwach świata, ustępując jedynie Lionelowi Messiemu, Kylianowi Mbappé, Neymarowi oraz Cristiano Ronaldo. To elitarne towarzystwo mówi samo za siebie.

Zarobki poza boiskiem

Pieniądze z klubu to jednak tylko część całości. Poza wynagrodzeniem z Manchesteru City Erling zarabia około 20 milionów dolarów rocznie z umów sponsorskich, będąc jednym z najbardziej marketingowo atrakcyjnych sportowców na świecie. Marki ustawiają się do niego w kolejce.

Na czele stoi wieloletnia współpraca z gigantem odzieży sportowej. Haaland podpisał dziesięcioletnią umowę z Nike w 2023 roku, a poza nią współpracuje między innymi z chińską marką herbaty ziołowej Wanglaoji, gdzie promuje norweskie owoce morza. Do tego dochodzą kontrakty z Breitling oraz Beats by Dre.

Atrakcyjność Haalanda dla reklamodawców wynika nie tylko z jego wyników, ale też z rozpoznawalnego wizerunku. Charakterystyczna sylwetka, chłodny spokój na boisku i rosnąca popularność w mediach sprawiają, że marki chętnie łączą swoje nazwy z jego wizerunkiem, licząc na dotarcie do milionów młodych kibiców na całym świecie.

Majątek, inwestycje i szalone zakupy

Suma tych wszystkich źródeł daje oszałamiającą liczbę. Jego majątek w 2026 roku wynosi około 100 milionów dolarów według Forbesa, a sama umowa z Nike przynosi mu mniej więcej 20 milionów dolarów rocznie z tytułu sponsoringu. Portal Celebrity Net Worth podaje zbliżone szacunki.

Haaland nie tylko zarabia, ale też z rozmachem buduje portfel biznesowy. Rozwija działalność poprzez Pillage, swoją spółkę inwestycyjną z siedzibą w Luksemburgu, wspierającą przedsięwzięcia z obszaru finansów, technologii i nieruchomości, a w marcu 2026 roku dokonał inwestycji w Norway Chess.

Jego zamiłowanie do szachów okazało się czymś więcej niż hobby. Wspólnie z norweskim biznesmenem Mortenem Borge utworzył spółkę Chess Mates skupioną wokół rozgrywek szachowych, a jego debiut filmowy nastąpi w animacji Viqueens reżysera Haralda Zwarta, w której użyczy głosu wojownikowi wikingowi o imieniu Haaland.

Nieruchomości i luksusowy styl życia

Norweg równie chętnie inwestuje w domy rozsiane po całej Europie. Jeszcze przed swoimi dwudziestymi pierwszymi urodzinami Haaland dokonał pierwszej znaczącej inwestycji w nieruchomości w południowej Hiszpanii, kupując według Architectural Digest dom w Marbelli. To był dopiero początek jego portfela.

Z czasem jego majątek nieruchomościowy rozrósł się na kilka krajów. Wśród jego luksusowych posiadłości znajdują się rezydencja w Marbelli warta 7 milionów dolarów, apartament w Oslo za 3,5 miliona dolarów oraz dziesięciopokojowy dom w Cheshire w Anglii wyceniony na 8,21 miliona dolarów, jak podaje The Sun.

Taki wybór lokalizacji nie jest przypadkowy i łączy życie prywatne z zawodowym. Dom w Cheshire pozwala mu mieszkać blisko klubu, posiadłość w Marbelli daje słoneczny odpoczynek poza sezonem, a apartament w Oslo utrzymuje więź z ojczyzną, do której napastnik pozostaje mocno przywiązany.